O autorze
Władam wiedzą tajemną. Potrafię odczytywać sens i znaczenie z architektury. Swobodnie poruszam się między zaklęciami designu i sztuki. Zawodowo jestem dziennikarzem. Moje teksty pojawiają się na portalu Domiporta.pl oraz w Gazecie Wyborczej. Prywatnie piszę o grach, a moje prace można znaleźć na blogu Archigame.pl oraz w serwisach i gazetach branżowych takich jak Polygamia.pl, Gamer.MAG oraz CD-Action.

Yakuza 6 - nadchodzi szósta część gry, o której w Polsce mało kto słyszał

Yakuza 6 The Song of Life to już szósta część niezwykle popularnej w Japonii serii. W tym kraju ukazały się wszystkie dotychczasowe części oraz kilka spinoffów rozwijających wątki podstawowych bohaterów. Czy nowa część może odnieść sukces również nad Wisłą?

Kilka dni temu wraz z innymi dziennikarzami stawiłem się na pokazie gry Yakuza 6, by móc się przekonać co nas czeka w kwietniu. Każdy wie, że trzy godziny dowolnego tytułu potrafi przekonać bądź zniechęcić. Co wiem po tych trzech godzinach?

Czy gra, która pierwotnie została wydana dwa lata temu w Japonii może stanąć do walki z największymi hitami wiosny tego roku? Z pewnością nie. Ale w porównaniu do poprzednich części ta może trafić do większej ilości miłośników sushi nad Wisłą. Dlaczego?



1. Wydana TYLKO 2 lata po wersji japońskiej
Słysząc, że gra miała swoją premierę 2 lata temu, każdemu graczowi przed oczami stają najgorsze skojarzenia. Warto w tym momencie przypomnieć, że poprzednia część została wydana w Europie 3 lata (!!!) po premierze w Kraju Kwitnącej Wiśni. Dwa lata brzmią więc dużo lepiej.

2. Hermetyczna historia - wcale nie

Jak w wielu azjatyckich produkcjach, poprzednia część miała bardzo "hermetyczną" historię. Bez znajomości losów głównych bohaterów z poprzedniej części ciężko było się wczuć w losy głównego bohatera - Kazumy Kiryu. Po pierwszych godzinach rozgrywki muszę przyznać, że choć historia szóstej części będzie bardziej zrozumiała dla weteranów serii (którzy wyłapią różne smaczki związane z bohaterami) to próg wejścia jest bardzo mały. Cała opowieść od początku gry jest przedstawiona czytelnie. A co najważniejsze wciąga. Jedyny minus jest taki, że pierwsze półtorej godziny gry to praktycznie same przerywniki filmowe. Co kto lubi.

3. Wersja demo
W latach dwutysięcznych wersja demo była dla gry tak oczywista jak w dzisiejszych czasach jest to DLC. Producenci już jakiś czas temu zrezygnowali z dodawania wersji pokazowej do swoich produkcji. Jest to z punktu widzenia producenta dość trudny temat, ponieważ obecne gry mają bardzo dużo mechanizmów i ogromne obszary gry. Bywa, że ciężko przedstawić główne założenia tytułu w jakimś wyrwanym, krótkim fragmencie. Na szczęście twórcom Yakuzy 6 się ta sztuka udała. Każdy gracz będzie mógł się zapoznać z fragmentem gry. Sega obiecuje, że historię poznaną w demie będzie można kontynuować, dzięki przeniesieniu zapisu gry w pełnej wersji. Jakie to ważne, mógł przekonać się każdy kto grał w betę zeszłorocznego hitu Ghost Recon: Wildlands. W niektórych wypadkach, gracze musieli przechodzi trzy razy ten sam kilkugodzinny fragment.

4. Japońska wrażliwość i kultura
Yakuza 6 to przede wszystkim świetna opowieść (o czym świadczą poprzednie pięć części) oraz wirtualna wyprawa do realiów azjatyckiego półświatka. Dla każdego, kto nazywa się fanem nowoczesnej kultury Japonii - Yakuza może okazać się wspaniałym doświadczeniem. Twórcy tworząc historię oraz obszar gry wzorowali się na realnie istniejących miejscach.



Te cztery punkty oczywiście trzeba będzie skonfrontować z gotową wersją gry, która ma mieć premierę 17 kwietnia.

Z nową historią Kiryu będzie się można zapoznać również w demie, które premierę będzie mieć 27 lutego.
Trwa ładowanie komentarzy...